O Solemaranach Siesta i najstarszym mieście Mazur

Rozmawiamy z Jackiem Twardowskim, twórcą Osady Zamkowej w Pasymiu

J.K.: Jacku, byłeś naszym pierwszym klientem. Pierwszym, który zdecydował się na poważną współpracę
z nami. Do sprzedawanych w Pasymiu domów dołączałeś w prezencie Solemarany Siesta. Raczkowaliśmy
wtedy na tym poważnym rynku, a Ty nam – jako wizjoner – zaufałeś. Co Cię do tego skłoniło?
Co zobaczyłeś w solemaranach?
J.T.:
Lubię ładne rzeczy i gdy pierwszy raz zobaczyłem solemarany na broszurze reklamowej, ujęła mnie ich estetyka i pomyślałem sobie, że to dobry pomysł na zwrócenie uwagi na Osadę Zamkową, dla której wygląd
i wpasowanie w istniejący krajobraz były naszymi priorytetami. Zawsze byłem i jestem przekonany, że ładne
rzeczy nadają naszemu życiu większy sens, a solemaran jest po pierwsze ładny, po drugie użyteczny,
bardzo podoba mi się określenie solemaranu jako „przedłużenie pomostu”.

Co oprócz pływania solemaranem, kajakiem, nurkowania – robi się w Osadzie i okolicy?
Jak Wasi goście/mieszkańcy spędzają czas?
Osada i Pasym są oazą spokoju i jak mówi mój przyjaciel jest to najlepsze miejsce, aby nic nie robić :),
ale nie każdy tak potrafi. Ja osobiście najczęściej do Pasymia przyjeżdżam nurkować, w bezpośredniej okolicy znajduje się jedno z najczystszych jezior w Polsce – jezioro Leleskie, w którym można nurkować do głębokości
50 metrów. Od zeszłego roku na terenie Osady funkcjonuje baza nurkowa i nawet korzystaliśmy z solemaranu
jako supportu powierzchniowego. Jezioro Leleskie jest bardzo przejrzyste z niesamowitą florą i fauną, jest doskonałe też dla osób, które pasjonują się fotografią podwodną. Niedaleko Osady jest zaprzyjaźniona z klubem nurkowym baza rybacka, która coraz bardziej przestawia się na wykwalifikowaną turystykę. Wspólnie organizujemy Mazurskie Safari Nurkowe, czyli nurkujemy w jeziorach zarządzanych przez kampanię, a wrażenia
i z dojazdu i z samego nurkowania są niesamowite. Wiele osób przyjeżdża do Pasymia pobiegać, od paru lat organizujemy nieformalny noworoczny półmaraton, który zrodził się na okoliczność tego, że jezioro Kalwa,
nad którą leży Osada po ścieżkach, które go otaczają ma prawie dokładnie 21,125 km obwodu. Obok Osady
na rozlewiskach jest ogromna ilość wszelkiego rodzaju ptactwa i spacer o wschodzie słońca dostarcza pięknych wrażeń, a dla fotografów piękne i rzadkie ujęcia.

Pasym to najstarsze miasto na Mazurach. Mamy do niego wielki sentyment. Jak Ty widzisz to miejsce?
Jak widziałeś je 5 lat temu i jak je widzisz teraz?
Pasym znam od 10 lat, na początku wydało mi się zwykłym zaniedbanym miasteczkiem i z niedowierzaniem słuchałem moich przyjaciół z Danii, z którymi pierwszy raz odwiedziłem Pasym, że znaleźliśmy wyjątkową działkę, w wyjątkowym miejscu. Po latach wiem, że mieli rację. Ciekawy i zabytkowy układ urbanistyczny miasta, piękne krajobrazy no i spokój to główne jego atrybuty, ale zacząłem na Pasym patrzeć z innej perspektywy, dzięki grafikom i obrazom wybitnej artystki, autochtonki z Pasymia – Weroniki Tadaj-Królikiewcz. Na jednym
z koncertów organowych organizowanych w kościele ewangelickim poznałem też jednego z najstarszych mieszkańców Pasymia Pana Jabłonowskiego, mieszkającego na stałe w Niemczech. Udało nam się spisać jego historię, a ja w domu mam od niego prezent – miedzioryt obrazujący meluzynę z 1652 z pasymskiego kościoła. Kwintesencją była wizyta profesora architektury z Wenecji Marino Zantanelli, który uświadomił nam jak bliskie
są związki Pasymia z Wenecją. Związkom tym była poświęcona wystawa w galerii w Wenecji Laboratorium Venezia w kwietniu 2018 roku.

Przed wojną Pasym był prężnym ośrodkiem sportów wodnych i zimowych, był popularną miejscowością turystyczną. Czy widzisz szanse na przywrócenie takiej reputacji temu miastu?
Pasym budzi się z wieloletniego marazmu, dzięki przystąpieniu do europejskiej sieci Citta Slow odnowiony
został rynek, budynek kina i domu kultury. Organizowany jest festiwal filmowy poświęcony filmom nakręconym
w Pasymiu, od lat ma miejsce festiwal organowy, w którym uczestniczą wybitni artyści z całego świata.
Powoduje to, że miasto jest coraz bardziej atrakcyjne, do tego wydaje mi się, że jest to dobry zrównoważony rozwój, zachowujący klimat miasta. Dumny jestem też z tego, że nasza Osada, tak dobrze wpisała się
w architekturę i urbanistykę miasta, co dało nam też wyróżnienie w konkursie „Przestrzeń” organizowanym
przez Ministra Środowiska.

Czy są jakieś legendy, opowieści, które krążą po okolicy? Ciekawostki, o których trzeba wiedzieć, żeby je zauważyć? Jakieś ukryte w lesie kapliczki, stare zatopione osady (jak we wsi Mołtajny – też na Mazurach), zapomniane groby czy stare pałace na przykład?

Myślę, że na to pytanie najlepiej odpowie Weronika Tadaj-Królikiewicz, której rodzina od kilkuset lat mieszka
w Pasymiu, ja osobiście mogę opowiedzieć o tajemnicach pasymskiego podwodnego świata. Nowych nurków, których szkolimy w bazie zazwyczaj zabieramy na tajemniczy wrak Land Rovera, który zatonął na jeziorze Leleskim, jego karoseria jest domem dla rodziny miętusów. Wrak leży poniżej termokliny, gdzie jest już ciemno, ale woda
jest bardzo przejrzysta i w świetle latarek wrak wygląda jak gotowy do startu w rajdzie Paryż – Dakar. W jeziorze Kalwa są zatopione, kilkusetletnie kłody drewna, które sprawiają ogromne wrażenie na głębokości 17 metrów. Ciągle poszukujemy barki z cegłami i wraku samolotu.

Czy kapliczka z komedii “Cudownie ocalony” Janusza Zaorskiego, kręconą właśnie w Pasymiu w 2004 roku, którą buduje bohater grany przez Mariana Opanię – istnieje?
Widziałem film i jak mówił klasyk „jest prawda czasu i jest prawda ekranu”. Wiem, gdzie jest miejsce, w którym stała filmowa kapliczka i nieprawda, że jest tam teraz centrum handlowe, jak było na zakończeniu filmu 🙂 Większe wrażenie zrobił na mnie film „Róża” [film Wojciecha Smarzowskiego z 2011 roku], gdzie kręcono
w Pasymiu plany ogólne i „Cztery noce z Anną” [film Jerzego Skolimowskiego z 2008 roku], kręcony w Pasymiu.

Czytałam, że w Osadzie Zamkowej funkcjonuje galeria sztuki – na jakich działa zasadach, czy to stała galeria, czy czasowe wystawy? Jakich twórców gościliście?
Pasym od wielu lat był plenerem malarskim, jestem w posiadaniu pięknego obrazu Stanisława Młodożeńca
z jednego z takich plenerów. Przygoda Osady ze sztuką, zaczęła się od poznania Weroniki Tadaj-Królikiewicz, której rysunki nas zachwyciły. W niewykończonym jeszcze domu w Osadzie zorganizowaliśmy przy pomocy warszawskiej galerii „Mostra”, pierwszą wystawę, a potem dzięki współpracy z profesorem wydziału malarstwa warszawskiej ASP Wojciechem Cieśniewskim – odbyło się kilka imprez z udziałem wybitnych artystów z całej Polski, w wielu domach Osady wiszą obrazy z tych wystaw. Na jednym z plenerów w Osadzie gościli profesorowie Sztuk Pięknych i wybitni malarze z Tajlandii. Pozostawili oni po sobie ślad w postaci namalowanego na rynku
i podarowanego miastu obrazu. Baza nurkowa prowadzona jest przez Pana Krzysztofa Grzelaka, doświadczonego instruktora, a jednocześnie właściciela zasłużonej warszawskiej galerii „Schody”, funkcjonującej od ponad 20 lat. Mamy zamiar kontynuować bliskie spotkania ze sztuką, we współpracy z Panią Danutą Choroszewską-Clausen, dyrektorką domu kultury w Pasymiu, który od tego roku mieści się w pięknie odnowionym zabytkowym
budynku kina.

Jakimi ludźmi są mieszkańcy Osady Zamkowej, jacy ludzie przyjeżdżają do domów Sun&Snow?
W Osadzie nikt nie mieszka na stałe, ale zawsze ktoś przebywa w domach. Właściciele pochodzą z różnych stron Polski, od Jeleniej Góry, Poznania, do Warszawy, z kolei turyści są z całego świata, ostatnio w gościliśmy rodziny
z Izraela, grupę przyjaciół z Kanady, sporo jest Włochów, ale przeważającą grupę stanowią Polacy.
Nie muszę dodawać, że pływanie i wypoczynek na solemaranach jest jedną z ulubionych aktywności 🙂

Czy w Osadzie Zamkowej warto spędzić całe wakacje? Co można robić zimą?
Uwielbiam zimę w Osadzie, często wybieramy się na narty biegowe po okolicznych lasach, organizujemy nurkowanie pod lodem, a potem wygrzewanie się przy kominku. Wiele osób wędkuje, ale do najprzyjemniejszych należy słuchanie pękających wiosną lodów na jeziorach, potężny basowy dźwięk, świetnie słyszany z domów
przy jeziorze jest nieporównywalny z niczym innym.

Jaki był najmilszy dzień, jaki pamiętasz z Pasymia i Osady?
Nie mam w pamięci jakiegoś szczególnego dnia, z racji tego, że domy są duże i najczęściej przyjeżdżamy
w kilka rodzin. Pasym zawsze kojarzy mi się z miłymi pobytami w gronie przyjaciół.

Czy jest coś, o co chciałbyś zapytać nas?
Kiedy powstanie zimowa wersja Solemaranu, którym można by zwiedzać jezioro po lodzie 🙂

J.K – Jeśli jest takie zainteresowanie i zapotrzebowanie, pomyślimy o tym! Byłoby to rzeczywiście coś
nowego i znów wywanie, co lubimy. Dzięki bardzo Jacku, za mnóstwo ciekawych rzeczy, o których i ja teraz się dowiedziałam. Bardzo ważne jest wiedzieć, co dzieje się wokoło, co się działo, jaka jest historia, którą tworzą ludzie. Zwłaszcza, że jest to tak wiele miłych i cennych wiadomości, które bardzo zmieniają percepcję miejsca,
w którym przebywamy, często przejazdem albo tylko na chwilę.

Jacek Twarowski: deweloper, twórca między innymi Osady Zamkowej w Pasymiu. Wizjoner, człowiek z wielką fantazją
i zawsze uśmiechnięty. Kocha życie, cieszy się nim, ciągle się uczy i próbuje nowych rzeczy. Szczęśliwy mąż i ojciec.

Rozmawiała Joanna Krawczyk

Black Friday 2019
Leasing